powstaja obrazki, zatrzymane w kadrze chwile. Głównie obrazki z miasta i ludzie wokół mnie. Nie zatrzymuj sie na ostatnim, sięgaj głębiej. Daj wyraz obecności.
poniedziałek, 26 grudnia 2011

Święta! Święta!!... i po świętach… ale to za chwile, na razie trwają. Religijny wątek witrażowy. Witraże nigdzie indziej nie znalazły takiego szerokiego zastosowania jak w kościołach. Jakoś te wielkie hale trzeba było oświetlić, gdy nie było prądu, same świece nie wystarczyły. Normalne szyby okienne wprawdzie dawały światło, ale witraże dają iluminację. To coś więcej niż tylko pewna porcja nieokreślonej jasności pozwalająca trafić gdzie trzeba, bez zderzania się ze ścianami i filarami. Jak to bywa, są lepsze i gorsze, bardziej lub mniej czytelne. Tutaj treść chyba jasna. Witraż pochodzi z kościoła św. Eustachego w Paryżu, tam też do obejrzenia obraz Rubensa, nagrobek Colberta i inne atrakcje. Wszystkim świętującym… smacznego ;)!!

Grudzień 2006
Grudzień 2007
Grudzień 2009
Grudzień 2010


sobota, 17 grudnia 2011
          

Całkiem inny, już nie świątek, ale święty. No i nie stoi przy drodze a pod dachem w dodatku katedralnym, więc nie jakimś tam pierwszym lepszym byle jakim ze strzechy. No i wiadomo, kto to, a w zasadzie kto oni wszyscy są. To tak: ten z tomiskiem w ręku – a księga w skórę oprawiona, kuta, gabarytów nie małych! – to akurat jest Mikołaj. Młodzi mogą się dziwić, że nie czerwony i bez worka, ale dopóki nie było coli coki to tak się nosił. W koronach Państwo król z królowa, obraz z 1612 to niby Zygmunt II Waza i jego żona Anna, a najciekawszą postacią jest ten na samym dole w czarnej kapotce to Mikołaj Kiślicki, fundator kaplicy, w której wisi obraz.
Z tym, że kto tam go dzisiaj rozpozna skoro nie podpisane ?! Chyba w roku 2009 w oknach kościoła w Dargosławiu jako świeci na witrażach pojawili się miejscowi: wójt, sołtys i radny, podobno fundatorzy… no i rozpętała się chryja. Słabo władza zakombinowała, trzeba się było kreować na wyznawców jakiegoś świętego to by posiwiało dłużej. A gęby jak nie celebrycko oklepane to i tak w zapomnienie pójdą z czasem. Pełno tego po bożnicach wisi a mało kto tam wie co za jedni. Podpisywać kurna.

Grudzień 2006
Grudzień 2007
Grudzień 2009
Grudzień 2010


niedziela, 11 grudnia 2011


Przydrożny kapliczkowy świątek. Nie wiadomo, co to za jeden, może Mikołaj, może jakiś inny. Prawdopodobnie komuś miał patronować lub strzec, na pewno jest wynikiem czyjegoś wysiłku i wyobraźni. Ktoś znalazł pniaka, wziął dłuto i namozolił się by nadać pniakowi takie rysy. Wygląda na trochę podziurawionego i to nie przez korniki, mam wrażenie, że ktoś do niego strzelał. Swoje już przeszedł, ten już nie moknie, wraz z całą obudową został przeniesiony pod dach, można powiedzieć nieco zmienił akcent, mniej jest religijny bardziej robi w sztuce. I bardzo dobrze.

Grudzień 2006
Grudzień 2007
Grudzień 2009
Grudzień 2010


Wszelkie prawa zastrzeżone. Fotografie stanowia wlasność autorów. Kopiowanie i rozpowszechnianie fotografii lub ich cześci bez zgody autora jest zabronione. Najlepsze Blogi